88 lat, 5 dni w tygodniu, 8 godzin dziennie – i nagle świat się zmienił

88 lat, 5 dni w tygodniu, 8 godzin dziennie – i nagle świat się zmienił

2026-02-02 Dobro wraca

Ed Bambas miał 88 lat i pracował na pełen etat w supermarkecie Meijer pod Detroit. Osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. Nie dlatego, że lubił poranki o szóstej czy stanie przy kasie. Dlatego, że musiał.

Życie, które nie oszczędzało

Kiedy w 1999 roku przeszedł na emeryturę, myślał, że najgorsze ma za sobą. Przepracował całe życie, odłożył na spokojną starość, miał żonę przy boku. A potem w 2012 roku jego była firma zbankrutowała. Emerytura? Przepadła. Ubezpieczenie zdrowotne? Zniknęło. Polisa na życie? Z 50 tysięcy dolarów zostało 10.

A jego żona właśnie wtedy zaczęła poważnie chorować. Ed sprzedał dom. Sprzedał działkę. Wszystko, żeby móc ją leczyć, żeby być przy niej do końca. Była z nim przez dekadę choroby, a potem odeszła. Siedem lat temu.

„Po jej śmierci chodziłem po domu w kółko” – opowiadał później. „Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić.” Więc poszedł do pracy. W wieku 83 lat. Bo rachunek za prąd sam się nie zapłaci, a syn Michael, choć pomagał jak mógł, miał własne życie.

Człowiek z kamerą i odruch serca

Pewnego dnia do sklepu wszedł Samuel Weidenhofer – australijski twórca internetowy, który jeździ po świecie szukając ludzi z historiami. Nie celebrytów, nie influencerów. Zwykłych ludzi, którzy zasługują na to, żeby ktoś ich zauważył. Ktoś na Facebooku napisał mu o Edzie.

Samuel podszedł, zapytał, czy może nagrać rozmowę. Ed zgodził się. Opowiedział o bankructwie firmy, o chorobie żony, o tym jak wszystko sprzedał. Kiedy Samuel zapytał: „Czy mogę podzielić się twoją historią, żeby ludzie pomogli ci przejść na emeryturę?” – Ed się rozpłakał.

Lawina dobra: 1,77 miliona dolarów

Film trafił do sieci w poniedziałek. Do piątku na koncie GoFundMe było 1,77 miliona dolarów. 55 tysięcy ludzi wpłaciło. Niektórzy po 5 dolarów, niektórzy po tysiąc. Nieznajomi z całego świata – Ameryki, Australii, Europy – którzy zobaczyli 88-letniego weterana armii amerykańskiej stojącego przy kasie i powiedzieli: „Nie. To nie jest w porządku.”

Ed nie miał pojęcia, ile zebrali. Nie używa internetu. Dowiedział się dopiero w piątek, gdy Samuel przyjechał z wielkim czekiem. Jego syn Michael powiedział dziennikarzom: „Nie wiem, jak podziękować wszystkim za to, co robią dla mojego taty. To niesamowite. Słowa nie wystarczą.”

Zasłużony odpoczynek

Ed Bambas może teraz odpocząć. Po 88 latach. Po stracie emerytury, domu, żony. Po pięciu latach stania przy kasie. Bo gdzieś tam, w tym chaotycznym, pełnym złych wiadomości świecie, 55 tysięcy ludzi zdecydowało, że warto zrobić coś dobrego dla kogoś, kogo nigdy nie spotkają.

Żródło: NBC News