Dramatyczna akcja w Dagestanie: wyciągnęli dziecko z tonącej taksówki
Dramatyczna akcja w Dagestanie: wyciągnęli dziecko z tonącej taksówki
Czasem o życiu i śmierci decydują ułamki sekund, a prawdziwi bohaterowie nie noszą peleryn – czasem, jak się okazuje, nie mają na sobie nawet spodni. To, co wydarzyło się w Dagestanie, przypomina scenę z filmu akcji, ale niestety działo się naprawdę. I co najważniejsze – ma szczęśliwe zakończenie.
Wyścig z lodowatym żywiołem
Wszystko zaczęło się od chwili nieuwagi lub nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Biała taksówka wpadła do kanału z lodowatą wodą. Nurt w tym miejscu był bezlitosny – rwał z ogromną siłą, porywając samochód jak papierową łódkę. W środku, w pułapce z metalu i szkła, znajdował się kierowca i przerażone dziecko.
Auto dryfowało szybko, oddalając się od brzegu. Tradycyjna pomoc nie miała szans dotrzeć na czas. Woda wdzierała się do środka, a każda kolejna sekunda przybliżała pasażerów do tragedii. Na brzegu zgromadzili się gapie, wielu z nich krzyczało z bezsilności. Ale trzech mężczyzn nie zamierzało tylko patrzeć.
Akrobatyczny ratunek nad przepaścią
Dostrzegli metalową konstrukcję – coś w rodzaju rury lub belki – która rozciągała się w poprzek kanału, tuż nad taflą pędzącej wody. Nie zastanawiali się ani chwili. Wbiegli na nią, balansując nad rwącym potokiem. Plan był szalony i wymagał idealnego zgrania w czasie: musieli „przejąć” pasażerów w momencie, gdy auto będzie przepływać pod nimi.
To, co nastąpiło później, wyglądało jak kadr z dreszczowca. Samochód zbliżał się do belki. Mężczyźni przykucnęli, gotowi do działania. Jeden z nich, widząc powagę sytuacji, rzucił się do akcji w samej bieliźnie – adrenalina sprawiła, że zimno przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.
Chwyt na wagę życia
W kulminacyjnym momencie, gdy dach taksówki znalazł się pod ich stopami, kierowca przez otwarte okno podał chłopca w górę. Mężczyźni na belce wychylili się niebezpiecznie, ryzykując własnym życiem. Chwycili dziecko, dosłownie wyszarpując je z tonącej pułapki.
Tłum na brzegu wstrzymał oddech. Dopiero gdy chłopiec znalazł się bezpiecznie w ramionach ratowników na stabilnej konstrukcji, rozległy się okrzyki ulgi. Chwilę później pomogli wydostać się również kierowcy.
Nagranie z tego zdarzenia obiegło sieć, a internauci nie mają wątpliwości – to była postawa godna najwyższego podziwu. Bez sprzętu, bez planowania, kierowani czystym odruchem serca, ci ludzie uratowali małe życie.
Źródło: Daily Mail / Sunnyskyz